Eureka! Montessori działa!

Kilka lat temu odkryłam metodę Marii Montessori i “wpadłam po uszy.” Była to miłość od pierwszego wejrzenia. O tyle nieoczekiwana, że nastawienie miałam bardzo sceptycznie. Montessori kojarzyło mi się z pewną modą, szukaniem byle nowinek edukacyjnych motywowanych tym, by uciec przed “solidnym, sprawdzonym, odwiecznym” schematem tradycyjnej edukacji.  Pracowałam wtedy w jednej z krakowskich szkół podstawowych,…